Familiar, czyli fantastyka, którą kocham
- Ola Paradowska

- 16 gru 2025
- 2 minut(y) czytania

Luzia ma niezwykłą moc – może tworzyć „małe cuda“. Gdy jednak jej tajemnica wychodzi na jaw, okazuje się, że małe cuda mogą doprowadzić do wielkiej tragedii. Luzia bowiem żyje w Hiszpani za czasów Inkwizycji i jej moc może zostać uznana za dar szatana. Kobieta będzie musiała wygrać magiczne zawody, by udowodnić swoją wartość.
Kocham książki osadzone w Hiszpanii! Cień Wiatru czy Miasto poza czasem – te historie łączy tragedia, romantyzm i melancholia. W książce Bardugo także to odnalazłam. Luzia jest inteligentna i sprytna, ale jest tylko służącą – ciągle pod czyimś butem. W tej powieści obserwujemy jak będzie próbowała uwolnić się z kajdan mimo czujnego wzroku wrogów. Uwielbiam takie budowanie postaci.
Luzia jest osobą, której po prostu kibicujemy.
Sama powieść, mimo spokojniejszych scen, jest pełna akcji. Na pewno się na niej nie wynudzicie, a w pewnych momentach będziecie gnali wraz z nią. Uważam, że niektóre sceny wyszły Bardugo lepiej (inne gorzej), ale ogólnie bardzo doceniam jej styl. Jest głęboki, poetyzujący, ale na tyle prosty, by przez tą historię się płynęło. Sama fabuła jest przewidywalna, ale zakończenie (te kilka ostatnich stron) wszystko wynagradza.
Autorka łączy w tej powieści fakty/ osoby historyczne i swoich bohaterów. To naprawdę ciekawy zabieg, dzięki któremu nie musi nam szczegółowo przedstawiać świata. Jedyny zarzut, jaki mam do tej książki, to nieprzedstawiony system magiczny. Ludzie tutaj po prostu mają pewne mocne i... już. Osoby, które lubią wytłumaczoną i ustrukturyzowaną magię nie mogą tu liczyć na wiele.
Pewnie już wyczytaliście to między wierszami, ale: kocham tę powieść. To jedna z najbardziej wciągających książek, jakie czytałam w 2025. Zostanie ze mną na długo. Sam pomysł „magicznych zawodów” jest świetny i pięknie wyznacza tempo akcji. Myślę, że fani fantastyki będą się doskonale bawić czytając tę pozycję, ale docenią też kunszt autorki.



Komentarze